Klienci zgłaszają błędy, o których nic nie wiecie
Bankowa aplikacja frontendowa nie ma monitoringu błędów. O problemach zespół dowiaduje się z infolinii, kilka dni później. Masz wdrożyć obserwowalność frontendu, ale dział bezpieczeństwa boi się wysyłania danych osobowych do zewnętrznego dostawcy.
Zanim rozwiniesz: powiedz na głos, jak byś to rozwiązał, i nazwij co najmniej jeden kompromis.
Moje rozwiązanie
Zapisuje się samo w tej przeglądarce. Kopię zrobisz na stronie Notatki.
Pokaż, czego szuka rekruter, i modelową odpowiedź
Co sprawdza rekruter
- Czy wiesz, co zbierać na froncie i po co
- Czy umiesz pogodzić diagnostykę z ochroną danych
- Czy planujesz wdrożenie etapami z mierzalnym efektem
Odpowiedź seniora
Zbieram trzy rzeczy: błędy JS z kontekstem (Sentry lub odpowiednik), wydajność u prawdziwych użytkowników (web-vitals, RUM) i nieudane żądania API z identyfikatorem korelacji przekazywanym w nagłówku, żeby połączyć błąd na froncie z logiem backendu.
Ochrona danych: beforeSend i beforeBreadcrumb usuwają z URL-i, nagłówków i treści błędów numery kont, PESEL i e-maile (lista wzorców plus allowlista pól). Session replay, jeśli w ogóle, tylko z maskowaniem wszystkich pól i tekstów. Użytkownika identyfikuję losowym id, nie danymi. Do tego umowa powierzenia danych, region danych w UE albo wersja self-hosted, jeśli wymaga tego regulacja. Source mapy wgrywam do narzędzia w CI i nie publikuję ich na CDN.
Etapy: najpierw błędy na 10% sesji, potem 100% z próbkowaniem transakcji, alerty na nowe typy błędów po wdrożeniu. Efekt mierzę czasem od wystąpienia błędu do wykrycia, wcześniej liczonym w dniach.
Typowe wpadki
- Włączenie session replay bez maskowania
- Wysyłanie wszystkiego bez próbkowania i rachunek za limit zdarzeń
- Publiczne source mapy
Dopytają o
- Jak odfiltrujesz szum z rozszerzeń przeglądarki?
- Kto reaguje na alerty i w jakim czasie?
- Jak połączysz błąd z konkretnym wdrożeniem?